- Jeremy, proszę, przestań - szepnęła, jedno oko otwierając.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej. Podwinął delikatnie jej koszulkę, po czym pocałował brzuch. Syknęła. Złapała go za głowę i mimowolnie pociągnęła za włosy, na co niechętnie warknął.
- Nie podoba Ci się? - zapytał syknięciem.
- Nie. Chcę, żebyś mnie wypuścił, Jeremy! - szepnęła, szybko odsuwając się od chłopaka, który widział, że się go boi.
- Ale przecież to dopiero początek. Może być lepiej. Nie chcesz tego?
- Nie! W ogóle nie chciałam, żebyś.. - przerwała, widząc stal.
Błysk noża oślepił dziewczynę. Nikłe, stłumione światło w komórce na różne środki czystości spowodowało, że nóż wyglądał jeszcze niebezpieczniej niż zazwyczaj.
Chłopak podszedł do niej. Przyłożył ostrze do jej ucha, które lekko musnął swymi wargami. Ugryzł płatek, z którego poleciała czerwona, ciepła ciecz. Dziewczyna tylko cicho jęknęła, chcąc się odsunąć. Jeremy jednak przygniatał ją całym sobą.
- Jace albo Tyler po mnie przyjdą - wydusiła. - Wiem, że tak będzie. Zrobią wszystko, żeby mnie odnaleźć..
- Oni dawną nie żyją dziwko! Pogódź się z tym! - warknął, stawiając krok w przód. - Boisz się mnie, więc musisz być mi posłuszna. A chyba wiesz, czego od Ciebie oczekuję, skarbie?
Jego ton sprawił, że dziewczynie zjeżyły się wszystkie włosy. Pokiwała wolną głową, po czym z wielkim zapałem pocałowała go.
- Wiem, Jer.. Ale.. - szepnęła, a on przybliżył głowę do jej ust. Jednak nie spodziewał się, że splunie mu prosto w twarz. - Nie będę tego robić!
Kopnęła go w kostkę, a gdy zgiął się w pół, aby dotknąć bolącego miejsca, dostał kopniaka kolanem w brzuch. Zgiął się w pół i upadł na ziemię. Rzuciła się do biegu, otwierając drzwi. Wolność stanęła jej przed oczyma. Wyciągnęła rękę.
----------------
Stary prolog. No, może nie tak stary. Mam nadzieję, że komuś się spodoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz