niedziela, 28 kwietnia 2013

1. Uwięziona.

                Chłopak uśmiechnął się jadowicie, wodząc dłonią po dekolcie dziewczyny. Ta wzdrygnęła się. Nie protestowała. Jej oddech stał się cięższy niż zwykle. Przymknęła powieki.
                - Jeremy, proszę, przestań - szepnęła, jedno oko otwierając.
                Uśmiechnął się jeszcze szerzej. Podwinął delikatnie jej koszulkę, po czym pocałował brzuch. Syknęła. Złapała go za głowę i mimowolnie pociągnęła za włosy, na co niechętnie warknął.
                - Nie podoba Ci się? - zapytał syknięciem.
                - Nie. Chcę, żebyś mnie wypuścił, Jeremy! - szepnęła, szybko odsuwając się od chłopaka, który widział, że się go boi.
                - Ale przecież to dopiero początek. Może być lepiej. Nie chcesz tego?
                - Nie! W ogóle nie chciałam, żebyś.. - przerwała, widząc stal.
                Błysk noża oślepił dziewczynę. Nikłe, stłumione światło w komórce na różne środki czystości spowodowało, że nóż wyglądał jeszcze niebezpieczniej niż zazwyczaj.
                Chłopak podszedł do niej. Przyłożył ostrze do jej ucha, które lekko musnął swymi wargami. Ugryzł płatek, z którego poleciała czerwona, ciepła ciecz. Dziewczyna tylko cicho jęknęła, chcąc się odsunąć. Jeremy jednak przygniatał ją całym sobą.
                - Jace albo Tyler po mnie przyjdą - wydusiła. - Wiem, że tak będzie. Zrobią wszystko, żeby mnie odnaleźć..
                - Oni dawną nie żyją dziwko! Pogódź się z tym! - warknął, stawiając krok w przód. - Boisz się mnie, więc musisz być mi posłuszna. A chyba wiesz, czego od Ciebie oczekuję, skarbie?
                Jego ton sprawił, że dziewczynie zjeżyły się wszystkie włosy. Pokiwała wolną głową, po czym z wielkim zapałem pocałowała go.
                - Wiem, Jer.. Ale.. - szepnęła, a on przybliżył głowę do jej ust. Jednak nie spodziewał się, że splunie mu prosto w twarz. - Nie będę tego robić!
                Kopnęła go w kostkę, a gdy zgiął się w pół, aby dotknąć bolącego miejsca, dostał kopniaka kolanem w brzuch. Zgiął się w pół i upadł na ziemię. Rzuciła się do biegu, otwierając drzwi. Wolność stanęła jej przed oczyma. Wyciągnęła rękę.

----------------
Stary prolog. No, może nie tak stary. Mam nadzieję, że komuś się spodoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy